Trudno się pożegnać, ale głód jest silniejszy. Wychodzimy z
Term Széchenyi na przekąskę, choć tutaj też można coś zjeść. Już przy wejściu wypatrzyłam jednak stoisko z lángosem i byłam zdecydowana je odwiedzić. Zrelaksowani, bardzo czyści, porządnie wymasowani i nadal trochę przemoczeni opuszczamy więc największe i, moim zdaniem, najpiękniejsze termy w Europie, a potem bierzemy lángosa ze śmietaną i serem.
Wskazówka na drogę powrotną do miasta: spacer stąd na
Plac Bohaterów (Hősök tere) jest krótki i prowadzi przez miły park. Skoro już tu jesteś, zdecydowanie warto odhaczyć tę atrakcję. Po powrocie do centrum
Ghettó Gulyás jest jedną z najbardziej znanych restauracji serwujących popularne danie narodowe, ale my polecamy
Kazimir. Podziękujesz mi później!